„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część II.
3 wrz
To jedna z najbardziej fascynujących rzeczy w całej kulturze cocktailowej. Czasami próbujesz drinka i nagle pojawia się myśl:
„Znam ten smak.” Nie wiesz skąd ale po chwili przypominasz sobie: wakacje u babci, ciasto, kompot, święta, morze.
Pierwszą podróż do Włoch. Zapach lasu.
Kawa pita w małej kawiarni podczas urlopu.
Nasza pamięć nie przechowuje smaku w całkowitym oderwaniu od wydarzeń. Smaki i zapachy mogą stać się częścią wspomnień autobiograficznych. Dlatego dwóch ludzi może zupełnie inaczej zareagować na dokładnie ten sam cocktail.
Dla jednego kokos będzie oznaczał rajską plażę. Dla drugiego – kosmetyk do opalania. Dla jednego cynamon będzie przyjemnym wspomnieniem Bożego Narodzenia.
Dla drugiego – czymś ciężkim i przytłaczającym. I właśnie dlatego barman pracuje nie tylko ze składnikami. Pracuje z ludzkimi skojarzeniami!
Pytanie 7. Co wybierasz: deser czy deskę serów?
To jedno z moich ulubionych pytań. Kolacja dobiegła końca. Kelner pyta: „Coś na deser?”
Masz przed sobą dwie możliwości.
Czekoladowy fondant, tiramisu, crème brûlée... albo sery, oliwki, coś słonego, może kieliszek wytrawnego wina.
Co wybierasz? Odpowiedź może powiedzieć o Twoim profilu smakowym więcej, niż się spodziewasz.
Jeżeli deser jest dla Ciebie obowiązkowym zakończeniem kolacji, prawdopodobnie dobrze czujesz się w świecie smaków:
waniliowych, czekoladowych, kawowych, kokosowych, karmelowych, owocowych.
To właśnie tutaj świetnie odnajduje się Espresso Martini.
Ale również wiele cocktaili deserowych opartych na rumie, brandy, likierach kawowych czy kakaowych. Nie oznacza to, że cocktail musi być ulepkowaty. Dobry cocktail deserowy również potrzebuje balansu. Może być kremowy i słodki, ale jednocześnie posiadać wytrawny lub gorzki kontrapunkt.
A jeżeli po kolacji wybierasz sery, oliwki lub gorzką czekoladę 80%?
Może ciągnąć Cię w stronę smaków bardziej wytrawnych, słonych, gorzkich i ziołowych.
To może być sygnał, że warto spróbować: Martini, Manhattanu, Negroni, Boulevardiera lub Old Fashioned.
Albo cocktaili wykorzystujących sherry czy wytrawny vermouth.
I tutaj zaczyna się kolejny ważny temat!
Słodki cocktail nie jest mniej ambitny!
Przez lata kultura barowa stworzyła pewną niezbyt mądrą hierarchię.
Na jej szczycie miały znajdować się: Martini, Negroni, Old Fashioned i Manhattan
A gdzieś niżej umieszczano kolorowe, owocowe i słodsze cocktaile.
To błąd!
Przygotowanie naprawdę dobrego, zbalansowanego cocktailu owocowego potrafi wymagać dokładnie takiej samej wiedzy jak przygotowanie klasycznego Old Fashioned. Problemem nie jest słodycz.
Problemem jest nadmiar słodyczy. Tak samo jak problemem może być nadmierna gorycz, kwasowość czy alkoholowość.
Cocktail nie staje się bardziej „dorosły” tylko dlatego, że trudno go wypić.
A człowiek nie staje się znawcą dlatego, że nauczył się mówić:
„Poproszę Negroni.” Znawcą smaku zaczynamy być wtedy, kiedy potrafimy powiedzieć: "Wiem, co mi sprawia przyjemność, ” a to ogromna różnica!
Pytanie 8. Wolisz coś lekkiego i długiego czy małego i intensywnego?
Wyobraź sobie dwa cocktaile. Pierwszy przychodzi w wysokiej szklance, dużo lodu, bąbelki, cytrusy. Możesz siedzieć z nim czterdzieści minut, rozmawiać i spokojnie popijać.
Drugi jest niewielki, elegancki kieliszek, bez zbędnych dodatków. Kilka łyków ale każdy z nich jest intensywny.
Co wybierasz? To pytanie dotyczy struktury cocktailu. I jest niezwykle ważne.
Jeżeli wybierasz pierwszą opcję, prawdopodobnie dobrze czujesz się w świecie highballi i long drinków.
- Mojito,
- Tom Collins,
- Gin & Tonic,
- Paloma,
- Spritz
- Whisky Highball.
To cocktaile, które można pić powoli. Często są bardziej orzeźwiające.
Mają większą objętość. Świetnie sprawdzają się latem, podczas długich rozmów, spotkań towarzyskich czy wieczoru na tarasie.
Cocktail towarzyszy wtedy spotkaniu. Nie musi być jego głównym bohaterem.
Druga grupa jest zupełnie inna.
- Martini,
- Manhattan,
- Old Fashioned,
- Negroni.
Tutaj objętość jest mniejsza, ale koncentracja smaku większa. Nie potrzebujesz dużej szklanki. Potrzebujesz kilku dobrze zbudowanych łyków.
To trochę jak różnica między espresso a dużym cappuccino. Oba mogą być doskonałe. Po prostu odpowiadają na inną potrzebę.
I tutaj pojawia się bardzo ważne pytanie: po co dziś przyszedłeś do baru?
To może być nawet ważniejsze od pytania o smak. Bo ten sam człowiek w piątek może zamówić zupełnie inny cocktail niż w środę.
Dlaczego? Bo zmienia się sytuacja!
- Przychodzisz po pracy?
- Chcesz się odprężyć?
- Masz randkę?
- Spotkanie biznesowe?
- Wychodzisz z przyjaciółmi?
- Świętujesz urodziny?
- Jest trzydzieści stopni i marzysz tylko o czymś lodowatym?
- A może jest listopad, pada deszcz i potrzebujesz czegoś głębokiego, aromatycznego i rozgrzewającego?
Nie mamy jednego cocktailowego charakteru na całe życie!
Mamy preferencje. Ale mamy również nastroje. I dobry barman powinien potrafić odróżnić jedno od drugiego.
Pytanie 9. Jaki cocktail pamiętasz najlepiej w swoim życiu?
Nie pytam: „Jaki jest Twój ulubiony cocktail?” To trudne pytanie. Pytam: Który pamiętasz!?
Może wypiłeś go dziesięć lat temu. Może nawet nie pamiętasz jego nazwy.
Ale pamiętasz miejsce:
- Barcelona,
- Hawana,
- Londyn
- Katowice.
- Mały bar podczas wakacji.
- Pierwsza randka.
- Wieczór po zdanym egzaminie.
- Urodziny a może podróż z kimś ważnym.
Spróbuj przypomnieć sobie jego smak.
- Był kwaśny?
- Słodki?
- Gorzki?
- Owocowy?
- Mocny?
- Miał bąbelki?
- Pachniał ziołami?
- Był kremowy?
Jeżeli potrafisz powiedzieć barmanowi: „Kilka lat temu piłam coś z grejpfrutem i tequilą, było świeże, lekko gorzkie i bardzo mi smakowało”
– właśnie przekazałaś mu więcej wartościowych informacji niż ktoś, kto wymieni pięć marek alkoholu.
Być może piłaś Palomę. A może zupełnie autorski cocktail. Nazwa nie ma znaczenia. Pamiętasz emocję i smak. To wystarczy.
Dlaczego najlepszy cocktail z wakacji po powrocie czasem smakuje inaczej?
Znasz to? Wakacje, taras, morze, ciepły wieczór. Zamawiasz cocktail. Fantastyczny! Wracasz do domu.
Po kilku miesiącach widzisz tę samą nazwę w karcie. Zamawiasz ..... pierwszy łyk. Hmmm dobry. Ale... to nie jest to!
Czy barman zrobił coś źle? Niekoniecznie. Brakuje składnika, którego nie ma w żadnej recepturze.
Kontekstu!
Na wakacjach cocktailowi towarzyszyło ciepło, zapach powietrza, poczucie wolności, muzyka, rozmowa i świadomość, że następnego dnia nie musisz wstawać do pracy.
Mózg zapisał całość jako jedno doświadczenie. Dlatego cocktail może być technicznie identyczny, a emocjonalnie zupełnie inny.
To kolejny dowód, że nie pijemy wyłącznie językiem
Pytanie 10. Chcesz dostać to, co lubisz – czy pozwolisz się zaskoczyć?
Doszliśmy do ostatniego pytania i być może najważniejszego.
Barman już wie, że: lubisz cytrusy, nie przeszkadza Ci lekka gorycz, wolisz cocktaile orzeźwiające, alkohol nie powinien dominować, lubisz zioła, częściej wybierasz wytrawne niż deserowe smaki.
Może przygotować Ci coś bezpiecznego. Prawdopodobnie będzie Ci smakowało.
Ale może też zapytać: „Mogę zrobić krok dalej?”
I tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Dobry barman powinien znać granicę pomiędzy:
- zaskoczeniem a
- ignorowaniem preferencji gościa.
Jeżeli mówisz: „Nienawidzę anyżu”, dobry barman nie powinien odpowiadać: „To zrobię Ci coś z dużą ilością anyżu, zobaczysz, że zmienisz zdanie.” To nie jest kreatywność ... to ego.
Ale jeżeli mówisz: „Nigdy nie próbowałam mezcalu”, a Twój profil smakowy sugeruje, że możesz polubić jego charakter... warto spróbować. Może nie od razu czystego. Może jako część cocktailu. Może niewielką ilość. Tak właśnie rozszerza się świat smaku.
Twój gust nie jest skończony!
To chyba najważniejsza rzecz, którą warto zapamiętać. To, czego nie lubisz dzisiaj, niekoniecznie będzie Ci przeszkadzało za pięć lat.
Smak się rozwija, zmienia i dojrzewa. Kiedy jesteśmy młodsi, często szukamy słodyczy. Z czasem zaczynamy doceniać kwasowość.
Później pojawia się fascynacja goryczą, ziołami, dymem i wytrawnością. Ale nie jest to żadna obowiązkowa droga.
Nie istnieje cocktailowa drabina, na której Piña Colada znajduje się na dole, a Dry Martini na szczycie.
Można przez całe życie kochać jedno i drugie. I właśnie to jest piękne!
Po dziesięciu pytaniach barman zaczyna Cię „widzieć”.
Zebraliśmy odpowiedzi. Wiemy już: jak pijesz kawę, czy wybierasz cytrynę czy mango, jak reagujesz na gorycz grejpfruta, czy chcesz czuć alkohol, czy eksperymentujesz, jak reagujesz na zioła i przyprawy, czy wybierasz deser czy sery, czy wolisz długi i lekki cocktail czy mały i intensywny, jaki drink pamiętasz najlepiej, oraz czy jesteś gotowy na niespodziankę. I zauważ coś niezwykłego.
Ani razu nie musieliśmy zapytać o płeć!
Nie było:
- „cocktail dla kobiety”,
- „cocktail dla mężczyzny”.
Nie pytaliśmy o wiek. Nie ocenialiśmy wyglądu. Bo żadna z tych informacji nie mówi barmanowi o Twoim smaku tyle, ile odpowiedzi na dziesięć prostych pytań.
Teraz możemy zrobić coś znacznie ciekawszego.
Możemy stworzyć Twój cocktailowy profil!
Nie horoskop.
Nie test osobowości udający naukę. Praktyczną mapę preferencji smakowych.
I właśnie temu poświęcona będzie III część artykułu.
Na podstawie odpowiedzi podzielimy cocktailowe gusta na sześć profili:
- Świeży Odkrywca
- Cytrusowy Minimalista
- Słodki Hedonista
- Wytrawny Klasyk
- Gorzki Indywidualista
- Aromatyczny Eksperymentator
Do każdego dobierzemy konkretne cocktaile, od tych najbezpieczniejszych po propozycje „następnego kroku”.
A na końcu odpowiemy na najważniejsze pytanie całego artykułu: Czy istnieje coś takiego jak idealny cocktail?
Bo po tych dziesięciu pytaniach odpowiedź wcale nie jest już tak oczywista!
Zapraszam do części III.
Sprawdź naszą ofertę i zorganizuj wyjątkowe wydarzenie
Odkryj nasze wyjątkowe usługi organizacji wydarzeń, które sprawią, że Twoje imprezy będą niezapomniane i pełne smaku!
Przeglądaj inne artykuły
8 wrz
„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część III.
Twój cocktailowy profil. Jaki smak naprawdę jest Twój? Po dziesięciu pytaniach wiemy już o Twoim smaku całkiem sporo. Być może więcej, niż wiedzieliśmy po pytaniu: „Jaki jest Twój ulubiony alkohol?” Bo dobry cocktail nie zaczyna się od butelki, zaczyna się od człowieka! Od tego, czy lubisz gorycz espresso. Czy zapach rozmarynu jest dla Ciebie przyjemnością, czy przeszkodą. Czy wybierasz cytrynę, mango, deser czy sery. Czy podczas podróży szukasz znajomych smaków, czy pierwszego wieczoru zamawiasz coś, czego nazwy nawet nie potrafisz wymówić. Właśnie z takich drobiazgów powstaje cocktailowy profil. Nie traktuj jednak poniższych sześciu typów jak sztywnych kategorii osobowości. Nie są horoskopem i nie mówią, kim jesteś. Mają zrobić coś znacznie bardziej praktycznego: pomóc Ci znaleźć kierunek, w którym warto szukać. Bo możliwe, że przez lata zamawiałeś nie te cocktaile, które najbardziej odpowiadają Twojemu smakowi. A być może przeciwnie. Od dawna instynktownie wybierasz dokładnie to, co pasuje do Ciebie najlepiej. Sprawdźmy.
3 wrz
„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część I.
Najtrudniejsze pytanie przy barze. Siadasz przy barze, przed Tobą karta a w niej dwadzieścia cocktaili. Niektóre nazwy coś Ci mówią. Inne brzmią jak tytuły filmów, których nigdy nie widziałeś. Przy każdym kilka składników: mezcal, cordial, shrub, bitter, vermouth, falernum, amaro, infuzja, jakiś syrop, którego nazwy nawet nie próbujesz wymawiać. Czytasz pierwszą pozycję.... drugą i piątą. Wracasz do pierwszej. I nadal nie masz pojęcia, czego właściwie chcesz. Wtedy pojawia się barman .... Co podać? I odpowiadasz zdaniem, które barmani na całym świecie słyszą prawdopodobnie tysiące razy: nie wiem. Zdaję się na Ciebie. A chwilę później dodajesz: zrób mi coś dobrego. I tutaj zaczyna się problem. Bo... co właściwie znaczy „dobre”? Dla jednej osoby będzie to świeże Daiquiri. Dla drugiej gorzkie Negroni. Ktoś inny zakocha się w Espresso Martini. Jeszcze ktoś uzna wszystkie trzy za absolutnie niezdatne do picia i poprosi o coś owocowego, lekkiego i delikatnie słodkiego a każda z tych osób ma rację. Bo smak nie jest egzaminem. Nie istnieje komisja, która po wypiciu Negroni wręczy Ci certyfikat „dojrzałego cocktailowo człowieka”. Nie musisz lubić whisky. Nie musisz rozumieć fenomenu Martini i nie musisz zachwycać się mezcalem tylko dlatego, że pół cocktailowego świata właśnie się nim fascynuje. I absolutnie nie musisz przepraszać barmana za to, że lubisz słodkie cocktaile. Masz lubić to, co pijesz. Tylko najpierw trzeba odkryć, co właściwie lubisz. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa sztuka pracy barmana.
30 lip
Cocktaile i wakacyjne romanse — dlaczego lato pachnie limonką?
Lato ma swój zapach. I bardzo często jest nim limonka. Każdy z nas ma takie wspomnienie. Wieczór, którego nie planował. Ciepłe powietrze. Otwarte okna. Dźwięk szkła stykającego się z lodem. Muzyka, która nie przeszkadza, tylko delikatnie wypełnia przestrzeń. Rozmowa z kimś, kogo jeszcze godzinę wcześniej nie znaliśmy. I gdzieś pomiędzy pierwszym uśmiechem a ostatnim łykiem cocktailu pojawia się to charakterystyczne uczucie. Że świat nagle zwolnił. Że jutro może poczekać. Że ten wieczór jest dokładnie tam, gdzie powinien być. To niezwykłe, ale większość naszych najpiękniejszych wakacyjnych wspomnień nie zaczyna się od wielkich atrakcji turystycznych. Nie od muzeów. Nie od plaż. Nie od zabytków. Zaczyna się od ludzi. Od przypadkowych spotkań. Od rozmowy. A nierzadko od baru, który przypadkiem znaleźliśmy, a który po kilku godzinach wydaje się miejscem znanym od lat. Psychologowie od dawna wiedzą, że człowiek nie zapamiętuje przede wszystkim miejsc ale zapamiętuje emocje. To właśnie dlatego po latach nie pamiętamy numeru hotelowego pokoju ani nazwy uliczki, przy której jedliśmy kolację. Pamiętamy natomiast smak pierwszej Margarity wypitej w małym barze gdzieś na Majorce. Pamiętamy zapach mięty unoszący się nad Mojito na kubańskiej promenadzie. Pamiętamy bąbelki French 75 wypitego podczas zachodu słońca we włoskiej Ligurii. Smak staje się kotwicą wspomnień. Jednym łykiem potrafi przenieść nas o wiele lat wstecz. Ale dlaczego właśnie lato? Dlaczego wakacje mają tak niezwykłą moc tworzenia relacji, które czasem trwają kilka godzin, a czasem całe życie? Dlaczego właśnie podczas urlopu ludzie częściej flirtują, częściej rozmawiają z nieznajomymi i częściej pozwalają sobie na spontaniczność? I co wspólnego z tym wszystkim mają... cocktaile? To wcale nie jest przypadek. Psychologia ma na to bardzo konkretne odpowiedzi. Bo wakacje zmieniają nie tylko miejsce, w którym jesteśmy. Zmieniają również sposób, w jaki pracuje nasz mózg. Zmieniają nasze decyzje i nasze emocje. A nawet... nasze poczucie atrakcyjności. I właśnie dlatego lato od dziesięcioleci stało się naturalnym środowiskiem flirtu. Nie dlatego, że ludzie nagle stają się inni. Tylko dlatego, że na chwilę przestają być tymi, którymi muszą być przez pozostałą część roku.