Psychologia cocktailu.

„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część III.

8 wrz

Twój cocktailowy profil. Jaki smak naprawdę jest Twój? Po dziesięciu pytaniach wiemy już o Twoim smaku całkiem sporo. Być może więcej, niż wiedzieliśmy po pytaniu: „Jaki jest Twój ulubiony alkohol?” Bo dobry cocktail nie zaczyna się od butelki, zaczyna się od człowieka! Od tego, czy lubisz gorycz espresso. Czy zapach rozmarynu jest dla Ciebie przyjemnością, czy przeszkodą. Czy wybierasz cytrynę, mango, deser czy sery. Czy podczas podróży szukasz znajomych smaków, czy pierwszego wieczoru zamawiasz coś, czego nazwy nawet nie potrafisz wymówić. Właśnie z takich drobiazgów powstaje cocktailowy profil. Nie traktuj jednak poniższych sześciu typów jak sztywnych kategorii osobowości. Nie są horoskopem i nie mówią, kim jesteś. Mają zrobić coś znacznie bardziej praktycznego: pomóc Ci znaleźć kierunek, w którym warto szukać. Bo możliwe, że przez lata zamawiałeś nie te cocktaile, które najbardziej odpowiadają Twojemu smakowi. A być może przeciwnie. Od dawna instynktownie wybierasz dokładnie to, co pasuje do Ciebie najlepiej. Sprawdźmy.

„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część III.

Profil 1. Świeży Odkrywca – „chcę czegoś lekkiego, ale nie nudnego”

Lubisz świeżość.

Cytrusy.

Lód.

Bąbelki.

Zioła.

Cocktail powinien przede wszystkim dawać Ci przyjemność i orzeźwienie.

Nie potrzebujesz, żeby alkohol dominował nad wszystkim innym.

Jeżeli jest trzydzieści stopni, a ktoś proponuje Ci ciężki, intensywnie alkoholowy cocktail, prawdopodobnie zapytasz:

„A macie coś świeższego?”

I bardzo dobrze.

Świeży Odkrywca często wybiera cocktail jako towarzysza spotkania.

Chce rozmawiać.

Śmiać się.

Siedzieć przy barze albo na tarasie.

Drink ma być częścią wieczoru, ale nie musi przejmować nad nim kontroli.

Jeżeli podczas naszych pytań wybierałeś limonkę, świeże owoce, miętę, większą szklankę, dużo lodu i mniej wyczuwalny alkohol – prawdopodobnie właśnie tutaj znajduje się Twój smakowy dom.

Od czego zacząć?

Mojito będzie najbardziej oczywistym wyborem.

Ale nie zatrzymuj się na nim.

Spróbuj Tom Collinsa – ginu, cytryny, cukru i wody sodowej. Prosty, świeży i niezwykle ponadczasowy.

Świetnym kierunkiem będzie również Paloma, szczególnie jeśli lubisz grejpfruta i delikatną gorycz.

Jeżeli masz ochotę na bąbelki – spróbuj French 75.

A jeżeli lubisz świeże zioła i gin – zapytaj barmana o Southside.

Twój następny krok

Nie uciekaj od bardziej aromatycznych składników.

Spróbuj cocktailu z bazylią, rozmarynem, ogórkiem albo delikatnym amaro.

Może się okazać, że świeżość, której szukasz, wcale nie musi pochodzić wyłącznie z limonki i mięty.

Profil 2. Cytrusowy Minimalista – „mniej składników, więcej smaku”

Ty nie potrzebujesz fajerwerków.

Nie interesuje Cię cocktail z dwunastoma składnikami, dymem, watą cukrową i dekoracją wielkości małego ogrodu botanicznego.

Chcesz wiedzieć, co pijesz.

Lubisz wyraźną kwasowość.

Cenisz balans.

Cocktail może być prosty, ale musi być przygotowany perfekcyjnie.

To właśnie dla takich osób istnieje Daiquiri.

Rum.

Limonka.

Cukier.

Tylko trzy składniki.

I właśnie dlatego jest tak trudne do zrobienia naprawdę dobrze.

Nie ma gdzie ukryć błędu.

Za dużo cukru – będzie mdłe.

Za dużo limonki – agresywnie kwaśne.

Za mało rozcieńczenia – alkohol zdominuje całość.

Idealne Daiquiri pokazuje jedną z najważniejszych prawd świata cocktaili: prostota wcale nie oznacza łatwości.

Do Twojego profilu świetnie pasuje również Margarita.

Tequila, likier pomarańczowy, limonka.

Znowu niewiele elementów.

Znowu wszystko zależy od balansu.

Możesz również spróbować Gimleta, klasycznych Sourów czy dobrze przygotowanego Whiskey Sour.

Twój następny krok

Spróbuj cocktaili, w których kwasowość zaczyna spotykać się z bardziej złożonymi aromatami.

Może to być mezcal zamiast tequili.

Ziołowy likier.

Nietypowy cordial.

Odrobina bittersa.

Nie chodzi o odejście od minimalizmu.

Chodzi o pokazanie mu nowego wymiaru.

Profil 3. Słodki Hedonista – „cocktail ma sprawiać przyjemność”

Lubisz deser.

Czekoladę.

Kawę.

Wanilię.

Kokos.

Dojrzałe owoce.

Nie boisz się słodyczy i – co bardzo ważne – nie masz żadnego powodu, żeby się jej wstydzić.

Przez lata świat cocktailowy próbował wmówić ludziom, że im bardziej gorzki i wytrawny drink, tym bardziej „wyrobiony” gust.

To nonsens.

Słodycz jest jednym z podstawowych smaków, które człowiek rozpoznaje i naturalnie kojarzy z przyjemnością.

Problemem nie jest słodki cocktail.

Problemem jest źle zbalansowany słodki cocktail.

Jeżeli więc należysz do tej grupy, jednym z naturalnych wyborów będzie Espresso Martini.

Kawa.

Delikatna słodycz.

Aksamitna tekstura.

Wyrazisty aromat.

To doskonały przykład cocktailu, który potrafi połączyć deserowy charakter z elegancją.

Drugim kierunkiem może być Piña Colada.

Nie ta z przypadkowego automatu przy hotelowym basenie.

Dobrze przygotowana Piña Colada potrafi być niezwykle ciekawą kompozycją rumu, ananasa i kokosa, w której słodycz zostaje skontrastowana świeżością i kwasowością.

Możesz również spróbować Brandy Alexander, White Russian czy współczesnych cocktaili wykorzystujących kawę, kakao, karmel, orzechy lub wanilię.

Twój następny krok

Spróbuj dodać do słodyczy kontrast.

Gorzka czekolada zamiast mlecznej.

Espresso zamiast kawy z mlekiem.

Sól.

Bitters.

Dojrzały rum.

Amaro.

Może się okazać, że nadal kochasz słodkie smaki, ale zaczynasz szukać w nich większej głębi.

I właśnie tak rozwija się gust.

Nie przez odrzucenie tego, co lubimy.

Przez dodawanie kolejnych warstw!

Profil 4. Wytrawny Klasyk – „nie kombinujcie, zróbcie to dobrze”.

Jeżeli wybierałeś espresso bez cukru, sery zamiast deseru, niewielki cocktail zamiast dużego highballa i nie przeszkadza Ci wyraźnie zaznaczony alkohol... możliwe, że jesteś Wytrawnym Klasykiem.

Lubisz strukturę.

Porządek.

Wyraźny smak bazowego alkoholu.

Nie potrzebujesz, żeby cocktail udawał lemoniadę.

Jeżeli pijesz whisky, chcesz czuć whisky.

Jeżeli gin – gin.

To świat:

  • Martini.
  • Manhattanu.
  • Old Fashioned.

Cocktaili, w których dobry alkohol nie jest ukrywany ale jest eksponowany.

Wytrawny Klasyk często dochodzi do swoich ulubionych cocktaili stopniowo.

Na początku Martini może wydawać się zbyt mocne.

Old Fashioned zbyt alkoholowe.

Manhattan zbyt poważny.

A później przychodzi moment, w którym zaczynamy dostrzegać szczegóły.

Różnicę pomiędzy ginami.

Charakter vermouthu.

Rodzaj whisky.

Aromat bittersa.

Rozcieńczenie.

Temperaturę.

I nagle cocktail złożony z kilku składników okazuje się niezwykle złożonym doświadczeniem.

Twój następny krok

Nie szukaj większej liczby składników.

Szukaj różnic wewnątrz klasyki.

Porównaj bourbon z rye whiskey w Manhattanie.

Spróbuj różnych proporcji Martini.

Porównaj gin bardziej cytrusowy z mocno jałowcowym.

Zobaczysz wtedy, jak ogromny świat może kryć się w cocktailu, który na papierze wygląda niezwykle prosto.

Profil 5. Gorzki Indywidualista – „daj mi coś z charakterem”.

Grejpfrut?

Tak.

Espresso bez cukru?

Oczywiście.

Gorzka czekolada?

Im więcej kakao, tym lepiej.

Aperol Spritz wydaje Ci się przyjemny, ale po chwili zaczynasz szukać czegoś bardziej zdecydowanego?

Witaj w świecie goryczy.

To jeden z najbardziej fascynujących obszarów kultury cocktailowej.

Naturalnym punktem wejścia może być Aperol Spritz.

Później Americano.

A następnie... Negroni.

Gin.

Słodki vermouth.

Campari.

Trzy składniki, które tworzą cocktail jednocześnie gorzki, słodki, ziołowy, cytrusowy i intensywny.

Negroni jest ciekawym przykładem smaku, który nie zawsze zachwyca od pierwszego łyku.

Niektórzy potrzebują czasu.

Ale kiedy już zaczynają rozumieć jego charakter, często zostają z nim na lata.

Jeżeli jesteś Gorzkim Indywidualistą, warto zainteresować się także włoskimi amaro, Boulevardierem oraz bardziej ziołowymi i gorzkimi kompozycjami.

Twój następny krok

Spróbuj goryczy pochodzącej z różnych źródeł.

Grejpfrut daje inną gorycz niż Campari.

Kawa inną niż amaro.

Skórka cytrusowa jeszcze inną.

Z czasem zaczynasz odkrywać, że „gorzkie” nie jest jednym smakiem.

To całe spektrum.

Profil 6. Aromatyczny Eksperymentator – „zaskocz mnie”.

To prawdopodobnie najbardziej niebezpieczne zdanie, jakie można powiedzieć kreatywnemu barmanowi.

„Zaskocz mnie.”

Ale jeśli naprawdę to lubisz, świat cocktaili stoi przed Tobą otworem.

Aromatyczny Eksperymentator niekoniecznie ma jeden ulubiony profil smakowy.

Jego największą przyjemnością jest odkrywanie.

Raz może wypić klasyczne Daiquiri.

Później cocktail z mezcalem.

Następnie coś z sherry.

Za chwilę kompozycję z bazylią, pieprzem, rozmarynem albo herbatą.

Nie zawsze wszystko mu smakuje.

I właśnie to jest najciekawsze.

Bo dla Eksperymentatora cocktail nie musi być wyłącznie bezpieczną przyjemnością.

Może być doświadczeniem.

Może prowokować.

Zaskakiwać.

Czasami nawet lekko przeszkadzać.

Po to, żeby po drugim łyku nagle zacząć mieć sens.

To właśnie ten typ gościa bardzo często najlepiej odnajduje się przy cocktailach autorskich.

Twój następny krok

Zamiast pytać:

„Co polecasz?”

powiedz barmanowi:

„Lubię kwaśne i ziołowe smaki, gorycz mi nie przeszkadza, ale dzisiaj nie chcę nic bardzo mocnego. Resztę zostawiam Tobie.”

Dla dobrego barmana to niemal idealne zamówienie.

Dałeś mu granice.

Ale zostawiłeś również przestrzeń na kreatywność!

A co, jeśli pasujesz do kilku profili?

Bardzo dobrze!

Właściwie byłoby dziwne, gdyby większość ludzi idealnie mieściła się w jednej kategorii.

Możesz być Świeżym Odkrywcą latem, a Wytrawnym Klasykiem zimą.

Na pierwszej randce wybrać French 75.

Na spotkaniu z przyjaciółmi Palomę.

Po kolacji Espresso Martini.

A kiedy siadasz samotnie przy barze i masz ochotę delektować się jednym cocktailem przez dłuższą chwilę – Old Fashioned.

To nie jest sprzeczność.

To normalne.

Smak jest związany z kontekstem.

Z pogodą.

Jedzeniem.

Nastrojem.

Towarzystwem.

Porą dnia.

Miejscem.

A nawet wspomnieniami.

Dlatego pytanie:

„Jaki jest Twój ulubiony cocktail?”

bywa trochę podobne do pytania:

„Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?”

Jedna?

Na zawsze?

Niezależnie od nastroju?

To niemal niemożliwe.

Czy istnieje zatem idealny cocktail?

Tak.

Ale prawdopodobnie nie istnieje jeden!

Idealny cocktail to taki, który pasuje do konkretnego człowieka w konkretnym momencie.

W sierpniowy wieczór może nim być lodowata Paloma.

W listopadzie – Manhattan.

Podczas pierwszej randki – French 75.

Po kolacji – Espresso Martini.

Na wakacjach – Daiquiri.

A podczas spokojnej rozmowy przy barze – Negroni.

Nie istnieje receptura, która wygra ze wszystkimi innymi.

I chyba właśnie dlatego świat cocktaili jest tak fascynujący.

Gdyby istniał jeden najlepszy drink, cocktailbary potrzebowałyby tylko jednej pozycji w menu.

Najważniejsza rada? Rozmawiaj z barmanem!

Po przeczytaniu tego artykułu nie musisz zapamiętywać wszystkich nazw.

Wręcz przeciwnie.

Jeżeli następnym razem usiądziesz przy barze i nadal powiesz:

„Nie wiem, co chcę zamówić”

– nic się nie stało.

Dodaj tylko kilka zdań.

Na przykład:

„Lubię świeże, cytrusowe rzeczy. Raczej kwaśne niż słodkie. Nie przeszkadza mi gin, ale nie chcę mocno czuć alkoholu.”

To już ogromna ilość informacji.

Albo:

„Lubię whisky, gorzką kawę i wytrawne smaki. Chciałbym coś niewielkiego i zdecydowanego.”

Dobry barman natychmiast zacznie układać w głowie możliwości.

Jeszcze lepiej:

„Zawsze piję Mojito, ale dzisiaj chciałabym spróbować czegoś nowego. Nie odchodźmy jednak bardzo daleko od świeżych smaków.”

To właśnie jest początek prawdziwej rozmowy przy barze.

Nie zamawiaj nazwy. Zamawiaj smak!

To chyba najlepsza zasada, jaką można wynieść z całego tego tekstu.

Nie musisz wiedzieć, czym jest falernum.

Nie musisz znać różnicy pomiędzy mezcalem a tequilą.

Nie musisz rozumieć wszystkich pozycji w karcie.

Powiedz, czego szukasz.

Świeżości.

Kwasowości.

Goryczy.

Owoców.

Ziół.

Bąbelków.

Czegoś lekkiego.

Czegoś mocnego.

Czegoś dziwnego.

A nawet: „Chcę cocktail, który będzie smakował jak wakacje.”

Dobry barman zrozumie więcej, niż może Ci się wydawać.

Podsumowanie – „Nie wiem, co lubię” to świetny początek!

Zaczęliśmy ten artykuł od zdania:

„Nie wiem, co lubię.”

Brzmiało trochę jak problem.

Po dziesięciu pytaniach okazuje się jednak, że może być dokładnie odwrotnie.

To zaproszenie.

Do odkrywania.

Do próbowania.

Do rozmowy.

Do zmiany zdania.

Bo świat cocktaili nie został stworzony po to, żeby nauczyć się go na pamięć.

Został stworzony po to, żeby go smakować.

Nie musisz wiedzieć, że lubisz Daiquiri!

Wystarczy, że wiesz, że lubisz rum, limonkę, świeżość i wyraźną kwasowość.

Nie musisz znać Palomy!

Powiedz, że lubisz tequilę, grejpfrut i lekką gorycz.

Nie musisz znać Negroni!

Powiedz, że pijesz espresso bez cukru, lubisz ziołowe aromaty i chcesz czegoś zdecydowanego.

Nie musisz znać Espresso Martini!

Powiedz, że po kolacji najchętniej zamówiłbyś kawę i deser jednocześnie.

Barman zrobi resztę.

I może właśnie na tym polega jedna z najpiękniejszych rzeczy w kulturze cocktailowej.

Nie trzeba być ekspertem, żeby pić dobre cocktaile!

Tak jak nie trzeba być kucharzem, żeby docenić świetną kolację.

Nie trzeba znać nut, żeby wzruszyć się muzyką.

Nie trzeba studiować historii sztuki, żeby zatrzymać się przed obrazem.

Smak również może być intuicyjny.

Oczywiście z czasem zaczynamy wiedzieć więcej.

Rozpoznajemy alkohole.

Poznajemy klasykę.

Zaczynamy zauważać balans.

Odkrywamy, że temperatura ma znaczenie.

Że lód nie jest tylko zamarzniętą wodą.

Że kilka kropli bittersa potrafi zmienić cały cocktail.

Że aromat skórki pomarańczy naprawdę robi różnicę.

Ale wiedza powinna zwiększać przyjemność.

Nigdy odwrotnie!

Dlatego następnym razem, kiedy barman zapyta: „Na co masz ochotę?”...... nie panikuj!

Nie otwieraj telefonu, żeby sprawdzić, co powinieneś zamówić.

Nie wybieraj cocktailu tylko dlatego, że ktoś przy sąsiednim stoliku zrobił mu piękne zdjęcie.

Pomyśl przez chwilę.

Kawa gorzka czy słodka?

Cytryna czy mango?

Grejpfrut czy brzoskwinia?

Deser czy sery?

Lekko czy intensywnie?

Bezpiecznie czy z odrobiną ryzyka?

A później powiedz barmanowi:

„Nie znam nazwy. Ale wiem, na jaki smak mam dziś ochotę.”

I wtedy zaczyna się jego praca.

Bo dobry barman nie powinien podawać Ci cocktailu, który jemu najbardziej imponuje.

Powinien przygotować taki, który sprawi, że po pierwszym łyku spojrzysz na niego i powiesz:

„Dokładnie o to mi chodziło.”

A jeśli przy okazji odkryjesz smak, którego wcześniej nie znałeś?

Tym lepiej.

Bo być może najlepszy cocktail w Twoim życiu nie jest tym, który pijesz od dziesięciu lat.

Być może... jeszcze go nie zamówiłeś!



Sprawdź naszą ofertę i zorganizuj wyjątkowe wydarzenie

Odkryj nasze wyjątkowe usługi organizacji wydarzeń, które sprawią, że Twoje imprezy będą niezapomniane i pełne smaku!

Napisz do nas
Blog

Przeglądaj inne artykuły

„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część II. 3 wrz
Psychologia cocktailu.

„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część II.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś wypić cocktail i nagle pomyśleć: „Znam ten zapach…” Może przypomniały Ci się wakacje, dom rodzinny, święta lub pierwsza randka. A może mały bar gdzieś nad morzem, albo drink wypity wiele lat temu, którego nazwy już nawet nie pamiętasz?! W drugiej części pójdziemy o krok dalej! Bo okazuje się, że cocktail wybieramy nie tylko językiem. Wybieramy go również nosem, pamięcią, emocjami, nastrojem i sytuacją, w której właśnie się znajdujemy. Sprawdzimy, dlaczego ten sam cocktail na wakacjach potrafi smakować lepiej niż po powrocie do domu, dlaczego jeden zapach może natychmiast przenieść nas o kilkanaście lat wstecz i dlaczego pytanie: „Jaki cocktail pamiętasz najlepiej w swoim życiu?”, może powiedzieć barmanowi o Twoim smaku więcej niż cała karta alkoholi. A później złożymy wszystkie odpowiedzi razem i sprawdzimy, do którego z sześciu cocktailowych profili jest Ci najbliżej. Bo być może nadal nie znasz nazwy swojego idealnego cocktailu. Ale po pierwszej części jesteśmy już znacznie bliżej odpowiedzi!

„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część I. 3 wrz
Psychologia cocktailu.

„Nie wiem, co lubię”. 10 pytań, po których dobry barman znajdzie Twój idealny cocktail. Część I.

Najtrudniejsze pytanie przy barze. Siadasz przy barze, przed Tobą karta a w niej dwadzieścia cocktaili. Niektóre nazwy coś Ci mówią. Inne brzmią jak tytuły filmów, których nigdy nie widziałeś. Przy każdym kilka składników: mezcal, cordial, shrub, bitter, vermouth, falernum, amaro, infuzja, jakiś syrop, którego nazwy nawet nie próbujesz wymawiać. Czytasz pierwszą pozycję.... drugą i piątą. Wracasz do pierwszej. I nadal nie masz pojęcia, czego właściwie chcesz. Wtedy pojawia się barman .... Co podać? I odpowiadasz zdaniem, które barmani na całym świecie słyszą prawdopodobnie tysiące razy: nie wiem. Zdaję się na Ciebie. A chwilę później dodajesz: zrób mi coś dobrego. I tutaj zaczyna się problem. Bo... co właściwie znaczy „dobre”? Dla jednej osoby będzie to świeże Daiquiri. Dla drugiej gorzkie Negroni. Ktoś inny zakocha się w Espresso Martini. Jeszcze ktoś uzna wszystkie trzy za absolutnie niezdatne do picia i poprosi o coś owocowego, lekkiego i delikatnie słodkiego a każda z tych osób ma rację. Bo smak nie jest egzaminem. Nie istnieje komisja, która po wypiciu Negroni wręczy Ci certyfikat „dojrzałego cocktailowo człowieka”. Nie musisz lubić whisky. Nie musisz rozumieć fenomenu Martini i nie musisz zachwycać się mezcalem tylko dlatego, że pół cocktailowego świata właśnie się nim fascynuje. I absolutnie nie musisz przepraszać barmana za to, że lubisz słodkie cocktaile. Masz lubić to, co pijesz. Tylko najpierw trzeba odkryć, co właściwie lubisz. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa sztuka pracy barmana.

Cocktaile i wakacyjne romanse — dlaczego lato pachnie limonką? 30 lip
Psychologia cocktailu

Cocktaile i wakacyjne romanse — dlaczego lato pachnie limonką?

Lato ma swój zapach. I bardzo często jest nim limonka. Każdy z nas ma takie wspomnienie. Wieczór, którego nie planował. Ciepłe powietrze. Otwarte okna. Dźwięk szkła stykającego się z lodem. Muzyka, która nie przeszkadza, tylko delikatnie wypełnia przestrzeń. Rozmowa z kimś, kogo jeszcze godzinę wcześniej nie znaliśmy. I gdzieś pomiędzy pierwszym uśmiechem a ostatnim łykiem cocktailu pojawia się to charakterystyczne uczucie. Że świat nagle zwolnił. Że jutro może poczekać. Że ten wieczór jest dokładnie tam, gdzie powinien być. To niezwykłe, ale większość naszych najpiękniejszych wakacyjnych wspomnień nie zaczyna się od wielkich atrakcji turystycznych. Nie od muzeów. Nie od plaż. Nie od zabytków. Zaczyna się od ludzi. Od przypadkowych spotkań. Od rozmowy. A nierzadko od baru, który przypadkiem znaleźliśmy, a który po kilku godzinach wydaje się miejscem znanym od lat. Psychologowie od dawna wiedzą, że człowiek nie zapamiętuje przede wszystkim miejsc ale zapamiętuje emocje. To właśnie dlatego po latach nie pamiętamy numeru hotelowego pokoju ani nazwy uliczki, przy której jedliśmy kolację. Pamiętamy natomiast smak pierwszej Margarity wypitej w małym barze gdzieś na Majorce. Pamiętamy zapach mięty unoszący się nad Mojito na kubańskiej promenadzie. Pamiętamy bąbelki French 75 wypitego podczas zachodu słońca we włoskiej Ligurii. Smak staje się kotwicą wspomnień. Jednym łykiem potrafi przenieść nas o wiele lat wstecz. Ale dlaczego właśnie lato? Dlaczego wakacje mają tak niezwykłą moc tworzenia relacji, które czasem trwają kilka godzin, a czasem całe życie? Dlaczego właśnie podczas urlopu ludzie częściej flirtują, częściej rozmawiają z nieznajomymi i częściej pozwalają sobie na spontaniczność? I co wspólnego z tym wszystkim mają... cocktaile? To wcale nie jest przypadek. Psychologia ma na to bardzo konkretne odpowiedzi. Bo wakacje zmieniają nie tylko miejsce, w którym jesteśmy. Zmieniają również sposób, w jaki pracuje nasz mózg. Zmieniają nasze decyzje i nasze emocje. A nawet... nasze poczucie atrakcyjności. I właśnie dlatego lato od dziesięcioleci stało się naturalnym środowiskiem flirtu. Nie dlatego, że ludzie nagle stają się inni. Tylko dlatego, że na chwilę przestają być tymi, którymi muszą być przez pozostałą część roku.

Kontakt

Skontaktuj się z nami